Symetryzacja

Maj 13, 2012

W słowniku politycznym próżno szukać drorschach.jpgefinicji. Jest w elektronice.

Ale to słowo ma już znaczenie. Niezmiernie groźne znaczenie dla wszelkiego rodzaju politycznych

gnojów, którzy z prymitywnego przeginania uczynili podstawową metodę manipulacji politycznej.

Co to jest symetryzacja zatem? To jest przeginanie w drugą stronę.

Kto stosuje przeginanie, nie muszę tutaj pisać. Każdy kto ma jeszcze w sobie odrobinę myślenia oburza się na przeginanie, mimo tego nawet, że werbalnie je popiera, rozglądając się dookoła, czy wszyscy zainteresowani jego popieranie słyszą.

No bo jak nie pochylić się nad zbytnią emisją CO2 i naszą umierającą planetą, jak nie dołożyć się do studni w Afryce czy do umierających wielorybów. Nie ważne, że to pierwsze jest “czarnym ludem” pozwalającym oszustom nabijać kabzę, to drugie zwykle kończy się daniem pieniędzy na studnie miejscowemu kacykowi, który radośnie kupi za to Kałasznikowy, a to trzecie pozwoli sterowanym spaślakom, mieć w dupie wieloryby.

Trąbię o tym od lat ponad pięciu na pewno, że od mniej więcej wieku, przeginanie zarezerwowali sobie jako broń polityczną komuniści i ich ideologiczni potomkowie, czyli lewactwo wszelkiego sortu. Od LGBT poprzez aborcjonistów, AI, “racjonalistów”, palikotystów po lewackich anarchistów.

To oni sobie przeginają od 100 lat. Jadąc po Kościele, rodzinie, ludziach dobrych i prawych. Robiąc z nich pedofilów i patologię. Sami głosząc świat przyszły pełen tolerancji, braku zahamowań, rozpasanych i niczym nie tłumionych popędów i zaspokajania potrzeb konsumpcyjnych.

A prawi ludzie w myśl zasady nadstawiania drugiego policzka i łagodności tylko potakują, jęczą na wyścigi i czekają bezradnie aż ich ktoś zepchnie na głęboką wodę.

Do tego sami uważają, żę stosowanie przeginania jest nieprawe, brudne, brzydkie i niehonorowe.

Ludzie drodzy. To tak jakby widzieć, że bandyta idzie na was z karabinem, a sobie odmawiać obrony , bo honorowo jest walczyć na wykałaczki.

Mamy Palikota. Ograniczonego moralnie, bogatego polityka – błazna. Który bezkarnie i publicznie lży ludzi, nie zważając na żadne sacrum. Dildo, pistolety, świńskie ryje, małpki to jego atrybuty. Nie boi się niczego.

Czyżby niczego? Wyznaczono nagrodę za martwy świński ryj i już bohater – Palikot ma pełne gacie rzadkiego gówna. Już mordę drze, ze to nie fair.

A dlaczego?

A dlatego, że przeciwnik użył przegięcia w celu symetryzacji. Zobaczcie jakie to skuteczne.

Bandyta skarży się na policji: “Panie władzo, ale ja tylko chciałem go okraść z pistoletem w ręku, a on bezczelnie się bronił nie wykałaczką tylko karabinem. To skandal”

Mazurek w swoim słynnym już tekście, który przekreślił go w oczach wielu czytelników zadeklarował, że nie będzie symetryzował. Kij ci w oko panie dziennikarzu. Stój i się przyglądaj tym co się nie boją. Straciłeś okazję, żeby urosnąć. Twoja okazja, twój zakalec.

Dlaczego ty? Dlatego, że lewactwo musi z szafy wyciągać zapleśniałe autorytety typu Hołdys czy inny Maleńczuk. A ty byłeś na wierzchu. Razem z Ziemkiewiczem, Wildszteinem, Pospieszalskim i Stankiewicz. Tym dwojgu ostatnim odwagi nie brakuje. Stawiają na szalę wszystko i symetryzują.

Bo bez tego będzie zawsze przegięte i nigdy nie będzie równowagi.

Jakiś facebookowiec oburzył się, na panią Ewę, że zaatakowała Niesiołowskiego. On się zdenerwował i popchnął. Rozumiecie? On ma prawo zdenerwować się i popchnąć kobietę, która zadaje mu pytanie jako politykowi.

Dotarło do was, że to lewactwa główna broń? Porzucili każdą inną, na rzecz tej prostej i łatwej w obsłudze dla każdego tępego leminga. A skoro głupek może jej używać to i my też. TO ŻADEN DYSHONOR.

Zawsze kiedy w trakcie dyskusji jakiś osiołek wywleka mi niechrześcijański brak łagodności, to ja mu odpisuję, że mam tylko jeden policzek do nadstawienia.

Symetryzować. Nie bać się radykalizmu! Tym bardziej, że ŻADNE PRAWO nam tego nie zabrania.

0

spisek, czyli jak się bronić

Kwiecień 14, 2012

Nie jak się bronić przed spiskomanią, tylko jak się bronić przed łatką oszołoma.
No bo Shork w sumie fajny gość jest, ale z tymi spiskami to już przesadza.
Ze spiskami tak jak z bólem. lepiej go odczuwać i sprawdzać dlaczego boli, niż łykać tabletki i łagodzić objawy.
Ten tekst będzie trochę inny, bo tłumaczony. Osoby, które mają zamiar się obrazić za zaszufladkowanie w grupie zmanipulowanych lemingów niech tego nie robią.
Dlaczego nawiązałem do reklam różnego rodzaju suplementów diety? Bo one właśnie manipulują odbiorcą na sposób spiskowy. Wybierają potrzebę, wyolbrzymiają ją bardzo i dają na nią “lekarstwo” a wytresowany, konformistyczny tłum chórem to lekarstwo łyka. Jak to działa w praktyce? Nie reklamują lekarstwa na grypę czy katar. Reklamują suplementy łagodzące objawy grypy i kataru, czyli wysięk z nosa, ból głowy, gardła czy złe samopoczucie. A jak reklamują? Potęgując potrzebę. Ból gardła spowoduje że źle wypadniesz na konferencji, przez wysięk z nosa ominie cię nowa randka, ból głowy spowoduje, że nie pograsz dzisiaj w tenisa.
Zaraz, moment. Czy to ważne? Teraz po wytłumaczeniu wygląda że dużo mniej ważne niż ZDROWIE.
Jak to się stało, że wcześniej tego nie zauważyłeś? Zbagatelizujesz to pewnie stwierdzeniem: “jak wielu innych, ale teraz już wiem”. Po czym posmarujesz na noc twarz kremem, który “sprawia, że skóra wygląda młodziej”. Nie odmładza skórę tylko zmienia jej wygląd.
To jak to jest, co jest ważniejsze? Zdrowa skóra czy ładniewyglądająca?

Zwróćcie uwagę, że wszystko odbywa się pod zaszczytnym sztandarem zaspokajania Twoich potrzeb.
No przecież nie chcesz, żeby cię bolała głowa?
Problem pojawia się wtedy, kiedy objawy drugorzędne, stają się pierwszorzędne i nic nie jest w stanie ich zasłonić. Co z tego, że nie boli jak ręką nie mogę ruszać, albo wysięku co prawda nie ma ale mam teraz zapalenie zatok i żaden lek przeciwbólowy nie pomaga.
Bardzo ważnym faktem jest powiązanie tej przemiany z dojrzewaniem. Osoba dorosła zdaje sobie sprawę z tego, że uroda wynika za zdrowia, a nie odwrotnie.
No dobrze, ale pojawienie się dużej ilości osób dojrzałych powinno w konsekwencji doprowadzić do rozwidlenia się metod pozyskiwania klienta ze względu na target.
Nie mamy do czynienia z takim zjawiskiem, dlatego że reklama suplementów działa i na ludzi rocznikowo dojrzałych.
Pytanie brzmi dlaczego na nich działa?
I znowu wrócę do analogii, którą zwykle wykorzystuję w innym celu.
Jak wytłumaczyć dziecku żeby dnie dotykało gorącego garnka?
Malutkiemu – po łapach, dużemu wytłumacz, dorosły wie, a średni?
Średni zareaguje na “Bo będzie bolało” Rozumie co to jest ból, brak bólu jest jedną z jego podstawowych potrzeb, więc ograniczy czynności, które do bólu doprowadzają.
Wniosek wynikający z reakcji rynku: Przestajemy dojrzewać!

Teraz będzie druga część tekstu, sprawdzająca stopień dojrzałości czytelników.
Jaka jest podstawowa, wyższa potrzeba człowieka, czyli do czego dążymy?
Załóżmy że tekst jest bardziej socjologiczny niż teologiczny i ma dotrzeć również do letnich katolików, więc dążenie do świętości spróbujmy określić w sposób niereligijny.
Tak proszę państwa, chcemy być wszyscy szczęśliwi.
No to teraz definicja.
Wolny, kochany, bogaty, ceniony i tak dalej. Wymieniać można długo, jak macie ochotę to zróbcie to poniżej.
A teraz definicja konsumpcyjna szczęścia:
Nie boli, mam spokój, nikt się nie czepia, jestem ładny, mogę robić co chce…

Rozumiecie różnice? Wiemy kiedy jesteśmy szczęśliwi. A drugi ciąg sprawia, że wiemy kiedy nie jesteśmy szczęśliwi.

Czy brak nieszczęścia to szczęście?
To suplement szczęścia.

Teraz analogia religijna. 10 przykazań i zawierające je w sobie wszystkie, przykazanie miłości. Dlaczego tak? Bo człowiek się zmienia. kilka tysięcy lat temu potrzebował zakazów, nakazów i kary a dwa tysiące lat temu Chrystus stwierdził, że wystarczy mu pokazać drogę. Zaufał nam.
Z 10 przykazań zniknęło te o czynieniu wizerunków, bo już rozumiemy, że wizerunek to nie to samo co oryginał i nie bijemy pokłonów przed cielcem. A przynajmniej ci dojrzali nie biją.
Przykazania od 4 w górę weszły w skład PRAWA naszej cywilizacji. Kary za nie nie są odległe i hipotetyczne. Więc w cywilizacji rozwijającej się prawidłowo można by je POMINĄĆ, jako OCZYWISTE. Przecież nikt nie zabija, nie kradnie i nie cudzołoży, nie pożąda bo może zdobyć to samo. Fajnie by było. Ja tego przestrzegam już z powodów cywilizacyjnych bo wiem, że nieprzestrzeganie ich godzi w dobro społeczeństwa. Tak dziwnie to zabrzmi, ale dla mnie jest oznaką dojrzałości, a efektem odejścia od Boga i do Niego powrotu. I zaufania.

Uwaga ważne.
Rozwój jest naturalny. Nie umrzemy tacy jak się urodziliśmy. Mamy się rozwijać. Dlatego wszelkie nawoływania do akceptowania obecnego stany rzeczy są złem i powinny być tępione, lub choćby pomijane.
Wykpię każdego, kto będąc niedojrzałym będzie próbował zmuszać mnie do akceptowania swoich wad pod pozorem “taki się urodziłem”. A tłumaczenie swojego postępowania w ten sposób jest powszechnie akceptowane społecznie.
Odpowiedź na tego typu postępowanie jest prosta : “Rozumiem, że nadal srasz w pieluchy?”
Rozwój jest cechą ludzką. Kropka.

Teraz konkluzja dotycząca spisku. Osobiście widzę metody stosowane przez ludzi, którzy mają duży wpływ na losy świata, choćby przez pieniądz, jako te, które mają nas powstrzymać przed dojrzewaniem, wzrastaniem poprzez.
Wskazywanie złego kierunku rozwoju. (Komunizm)
Zahamowanie rozwoju (przerwanie edukacji w imię pracy)
Wskazania że szczęście to brak nieszczęścia ( galop w pracy, kredyty aż do śmierci)
Wskazanie fałszywych winnych sytuacji ( eugenika, aborcja, przeludnienie, CO2)
Nie wykluczam wpływania bezpośrednio – szczepionki, trucie w żywności, ograniczenie ziół w lecznictwie, komercjalizacja leczenia.

Dlaczego nie wykluczam ostatniego? Bo człowiek jest przystosowany do przetrwania, a jego kłami i pazurami jest mózg, więc to narzędzie najszybciej zwalczy uderzenia w psychikę. Z chemią gorzej

Celem jest uzyskanie społeczeństwa posłusznego, konformistycznego, konsumującego, pracującego, niewolniczego.

1

Groźne bezpieczeństwo

Marzec 3, 2012

W polską historię wszelkiego rodzaju służby bezpieczeństwa wpisały niezbyt ciekawie. Nawet jeżeli istniały kiedyś z pobudek szlachetnych, po drugiej wojnie godziły wyłącznie w obywateli.

Kontrola treści elektronicznej, wprowadzana jest w ostatnich latach również pod pozorem zwiększenia naszego bezpieczeństwa. Oczywiście nikt nie zapytał, czy czujemy się w sieci niebezpiecznie.

Na czym ta ochrona obywateli mogłaby polegać? Ano na przechwytywaniu treści, które wskazują na chęć i gotowość podjęcia akcji terrorystycznych. Zachowania gangsterskie. Przygotowania do zbrodni i przestępstw na tle seksualnym.
Przy okazji wychwytywałoby się nadużycia i złamania praw autorskich.
Te wszystkie działania nazywane są prewencyjnymi, a marketing społeczny związany z promocją ochrony ma charakter negatywny i sugerujący, że każdy sąsiad może być bandytą.
Co jakiś czas raczeni jesteśmy wisienkami, w postaci wykrycia siatki produkujących bomby domowym sposobem. Rzeczywiście zagrożenie. Ale skoro koleś  publikował filmy z detonacji na Youtube, to ja jestem za eliminacją osobnika ze społeczeństwa, z powodu głupoty. Z drugiej strony kołacze mi się myśl, że taki głupków chyba nie ma, więc zdarzenie jest po prostu prowokacją.

Czy jesteśmy bandytami?

Pozwolicie, że takim słowem określę i terrorystę i mordercę, i zboczeńca, i łamiącego prawa autorskie. I zrobię to specjalnie bez rozróżnienia.

Skoro trzeba za ciężkie pieniądze tworzyć narzędzia inwigilacji z elementami automatycznego przeciwdziałania w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa to znaczy że wszyscy jesteśmy podejrzani.  A jednocześnie wszystkim nam powinno zapewnić się bezpieczeństwo. Niezła paranoja.

Teraz zajmę się automatyzacją prewencji . Nawet Dick w “Raporcie mniejszości” nie posunął się do tego, żeby maszyny rozstrzygały czy zbrodnia będzie na pewno popełniona. Oparł się na metafizycznych jasnowidzach. Dlaczego?
Dlatego, że bez pewnych założeń system automatycznej prewencji nie ma prawa działać.

Te założenia to:
1. Człowiek z natury jest zły i jeżeli będzie miał okazję popełnić zbrodnie to ją popełni. (Okazja czyni złodzieja)
2.  Jeżeli wyszukiwanie metod zagrażających bezpieczeństwu, oprócz celów poznawczych może mieć jakieś cele zagrażające bezpieczeństwu, domniemamy że szukający chce zagrozić bezpieczeństwu.
3.  Założenie uważa się za pewnik na podstawie ………………. (tu wstaw dowolną interpretację).

A teraz, co ważniejsze, przedstawię listę, która została wykluczona z automatu.

1. Nic nie jest pewne, może być najwyżej wysoce prawdopodobne.
2. W przypadku braku dowodów domniema się chęć wykorzystania informacji w celu wyłącznie poznawczym.
3. Pewnych rzeczy się po prostu nie opłaca robić.

Te trzy prawa zaprzeczają całej inwigilacji.

A teraz do czego można wiedzę o nas wykorzystać.

Jest taka bajka Stanisława Lema o królu tyranie i poddanych szykujących rebelię. Król tyran. Robot – komputer osobiście podsłuchiwał wszystkie rozmowy swoich poddanych i gdy tylko pojawił się w nich wyraz ze słownika rebelianckiego, do domu delikwenta pukał kat. Poddani szybko zorientowali się, że słownik jest nieco ograniczony i zaczęli stosować odnośniki z branży obuwniczej. Tyran był zadowolony dopóki poprzez ciąg skojarzeń zupełnie bezsensownych, że jednak szykuje się przewrót i przewrotowi zapobiegł. Wniosek z tego prosty. Jak jest kij to się i pies znajdzie.

A jak to wygląda w praktyce. Załóżmy, że są gromadzone i przetwarzane wszystkie informacje które krążą w sieci. Załóżmy że są poindeksowane w celu szybszego wyszukiwania. Czyli każdy wyraz, jaki kiedykolwiek został przesłany w sieci. Czy emailem, czy w formie komentarza czy wpisu w blogu jest zapamiętany i gotowy do użycia.

Teraz wyobraźmy sobie program komputerowy (możemy go nazwać roboczo tyranem), który zaawansowanymi metodami informatycznymi przeszukuje  te wpisy z założeniami z listy numer jeden.  No dobrze, ale w jakim kontekście przeszukuje?
W kontekście ZADANYM przez operatora. Czyli szuka według złożonego klucza. A jeżeli szuka według złożonego klucza to nie robi tego ogólnie ale szczegółowo. W praktyce, z powodu przeładowania informacjami, albo w systemie funkcjonuje wielu wyspecjalizowanych tyranów, którzy wyszukują konkretne treści związane z na przykład produkcją bomb. Albo poszukiwania realizowane są metodą akcji. Na przykład dziś szukamy pedofilów, wszystkie siły kierujemy na to.
Widzicie już różnicę między prewencją a inwigilacją? Podpowiem, że w tym przypadku nie ma prewencji jest multiinwigilacja.

Należy również pamiętać, że klucz wyznaczają ludzie, system piszą ludzie. Ludzie, którzy mogą pozostawić sobie zamaskowane furtki. Ludzie którzy mogą się pomylić przy definiowania bardzo skomplikowanego klucza poszukiwań.
Domniemanie ich uczciwości jest niezgodne z założeniami listy numer jeden. Obecny system demokratyczny, który zakłada zmiany w ekipie rządzącej co 4-5 lat, również nie sprzyja wierze w uczciwość obecnej ekipy.

Do tego, aby komplikacja klucza nie była zbyt duża trwają kompleksowe prace mające na celu nasze wyrównanie w koncepcji “Republiki”. To znaczy mamy mieć poglądy takie, żeby nas było łatwo poszufladkować. Co więcej, wojna tocząca się w mediach wskazuje na to, że szufladek ma być sztuk dwie. Oportuniści i oszołomy.

Reasumując. Mimo najbardziej szczytnych założeń system inwigilacji skończy jako kubeł z brudami, które zawsze można wywlec, który nie będzie służył do prewencji tylko do interwencji.

Co możemy zrobić my, oczywiście oprócz walki, żeby taki system nigdy nie wszedł w naszą komunikację?

Zunikatyzować. Nie dać się zaszufladkować do żadnej grupy, oszukując w zainteresowaniach. Można też interesować się wszystkim i wtedy system przeładować. Wtedy okaże się bezużyteczną, drogą i śmierdzącą kupą.

1

Wrocławskie Promocje Dobrych Książek – stolik 21

Grudzień 5, 2011

Każdy z nas ma pomysły na to jak naprawić ten świat, uczynić go znośniejszym i ostatecznie wspaniałym. Jeżeli nie ma i nie szuka, tylko jojczy nad tym co się dzieje, to ma wiecznie zarezerwowane krzesło z napisem “widz”.

Ja osobiście nie dość, że nadal poszukuje tej ostatecznej bolączki, po drodze rozglądam się za metodami. Co raz bliżej jestem tezy, że swoje cegiełki na tej ruinie będę układał przy pomocy Kultury i Sztuki.

Niestety obie te panie więzione są przez złego czarodzieja, który łaknącym ich serwuje chłam i skandal. To zjawisko jest wbrew pozorom optymistyczne, udowadnia bowiem, że odbiorcami można sterować, a moim (naszym) zadaniem jest wyrwanie sterującemu z rąk cugli i pogonienie go tam gdzie jego miejsce.

Okazją do zapytania ludzi bezpośrednio dlaczego czytają książki stały się Wrocławskie Promocje Dobrych Książek, w czasie których wyszedłem z szafy i pokazałem swoją cielesność, do tej pory ukrytą za foncikami.

Oczywiście bezczelnie poproszę o ocenę jak bardzo odbiegam od wymyślonego wizerunku, gdyż ponieważ chciałbym sprawdzić czy moje starania aby nie tworzyć fałszywego obrazu w sieci, są skuteczne.

Nasz stolik umiejscowiono w kącie. Pomiędzy książeczkami i zabawkami dla małych dzieci, pokojem zabaw dla tychże i kramikiem z biżuterią. Do tego na zakręcie. Umiejscowienie niefortunne. Z jednej strony kolorowe bajeczki i klocki, z drugiej świecidełka a w środku my.Do tego, do momentu przekierowania reflektorów byliśmy mocno niedoświetleni, co naprawdę nie sprzyjało czytaniu na miejscu.

Wprowadzając w życie moje niedawne wyparcie wstydu ze stosowania metod agresywnych tudzież manipulacji w dobrym celu, stosowałem marketing dość agresywny, aczkolwiek balansujący po właściwej stronie smaku.

Ze strachem oczekuję oceny osób, które na tyle mi zaufały, aby dopuścić mnie do stolika 21. Szczególnie Sosenki.

W skrócie: Po nawiązaniu kontaktu wzrokowego z osobami przechodzącymi mimo, werbalnie zachęcałem do zajrzenia pod okładkę. Częstowałem cukierkami i pierniczkami. Prosiłem o przeczytanie na głos wiersza, lub gdy ktoś się wzbraniał, sam czytałem.

Coryllus swoim tubalnym głosem opowiadał o opisanych przez siebie historiach, tak że zagadnięty nawet jeżeli odchodził z pustymi rękoma, wracał do nas jak zahaczona ryba.

Na długie chwile nasz stolik zamieniał się w klub dyskusyjny, lub kącik czytelniczy, gdyż w myśl zasady “słowo pisane i obiad należy spożywać na siedząco” podsuwaliśmy klientom krzesełka. Właściwie czytelnikom nie klientom. Bo nawet maluchy niesione do kącika zabaw nazywaliśmy czytelnikami.

Wśród zaczepionych, słownie dwie osoby, będące w fazie “reklamuje się wyłącznie byle co” zareagowały natychmiastowym odrzuceniem. Dla mnie wynik rewelacyjny. Niektórzy przemykali pod samą ścianą łypiąc na stolik, próbując ocenić książkę po okładce. Ci zachęcani byli słowami ” Zapraszamy nasze książki nie gryzą tylko wciągają” I wiecie co? Działało bardzo często. Nieśmiałym, którzy patrzyli na okładkę przynajmniej dwie sekundy, książka była wręczana do obejrzenia.

Teraz politycznie. Na stoliku mieliśmy “Bestie”. Bijąca czerwonym tytułem po oczach okładka przyciągała spojrzenia. Byli tacy co prychali “Paranoja”, byli tacy co wiedzieli o treści wszystko z przekazów i sieci. Ale najśmieszniejsi byli ci co “wybrali inaczej”. Coryllus wychwytywał takich zwolenników świętego Spokoja i piętnował teatralnym szeptem. Ja jednego chwyciłem prawie za łokieć, bezczelnie drążąc pustą skorupę. Po chwili zaczęło mi go być żal bo gość się tak zacukał, że zaczął się jąkać.

No jak można sobie wybrać swoją wersję historii?!

Ludzie już wybierają większością głosów 50%+1 co jest prawdą a co nią nie jest i nawet nie zdają sobie z tego sprawy.

Z drugiej strony mnóstwo było odwiedzających, dla których książka albo mięso na obiad było wyborem bardzo realnym. Przed swoją miłością do literatury bronili się nie biorąc ze sobą pieniędzy na targi, niektórzy tłumaczyli się, że książki mają już wszędzie, niedługo zapełnią wannę.

Inni żalili się się, że jak umrą nie mają komu przekazać swoich zbiorów. Takim to ja bym i rozdawał, ale z Coryllus jest ode mnie większy i nie pozwolił.

Widzieliście kiedyś jak człowiek czyta? Nie w pokoju, na fotelu, z lampką wina czy kubkiem herbaty. Nie w ciszy czytelni. W gwarze targów, przy brzęczącym radiowęźle, przechodzących bardzo blisko, spieszących się ludziach. Siedzi i czyta.

Dookoła niego pojawia się niemal namacalna aura czegoś nietykalnego, świętego. Jest tylko on i autor połączeni kartką papieru.

Zdarzali się też ludzie wyjątkowo ciekawi, takie żywe woluminy. Doktor chemii i informatyk, który w zakamarkach swojego domu przechowuje z pietyzmem maszynopis wspomnień swojej siostry z obozu. Założyciel teatru Kalambur, dzięki któremu poczuliśmy się jak widzowie na premierze. Kolekcjoner monet. Ojciec z synem, którzy nie bali się zadawać pytań o moje widzenie świata. Założyciel Klubu Lwowskiego, który otoczył nas atmosferą kresową sypiąc jak z rękawa dwuwierszami i anegdotami. Nic tylko słuchać i pisać, i pisać. Pozdrawiam również pana, któremu zaleciłem wyrzucić z domu telewizor i dobierać samemu to co chce oglądać. Z przyjemnością podzieliłem się z nim wiedzą na temat kampanii wrześniowej.

Nasz stolik przyciągał, Coryllus co rusz kusił: “U nas są autorzy! Do tego żywi. Tu jest poeta (machał w moim kierunku) a ja jestem ten drugi.” Ludzie śmiali się, podchodzili i rozmawiali.

Na początku próbowaliśmy przyciągnąć czytelników słowem “bloger” ale szybko okazało się, że dla większości ludzi to słowo jest synonimem paplającej w cieci, nieciekawej osoby, która wywnętrza się ze swojej intymności. Sam tak kiedyś myślałem. Dlatego nie chwaliliśmy się tym, a internauci znajdowali nas sami.

Uff tyle na dzisiaj, może pokuszę się jeszcze na analizę, którą dokonywałem dla potrzeb własnych pod nieco innym kątem. Tak proszę państwa nie ma nic za darmo. Nauka droższa pieniędzy.

Jeszcze raz dziękuję Bożence, Małgosi, Sosence, Klesowi i Coryllusowi za wspaniałe towarzystwo i przepraszam ich jeżeli mój żywioł, czyli chaos, naruszył w jakiś sposób ich porządek.

http://www.mediaikultura.org

http://sosenka.salon24.pl

http://panilyzeczka.salon24.pl

http://coryllus.salon24.pl

http://toyah.pl

http://graniaste.pl

1

Zróbmy trochę kultury

Grudzień 1, 2011
Nie. Nie będzie o wczorajszej przepychance na fr, z użyciem słów niecenzuralnych. To jest folklor nie kultura, swoją drogą niektórym zasoby słownictwa powoli się wyczerpują.
Będzie raczej o śmierci sztuki.
A jak to bywa z dziećmi rozwijającymi się zbyt szybko, kino spala się jako pierwsze.
Dziesięć lat temu mruczałem sobie pod nosem, że współczesne oskarowe filmy, w latach 70-90 nawet nie zostałyby zauważone. W swoich wpisach powtarzam, że rap a wraz z nim producenci muzyczni zabili muzykę. Podobnie jest z literaturą, miałem nadzieję że Nobla dla Coelho nie doczekam, ale jednak chcę sobie pożyć dłużej.
W skrócie. W sztuce aktualnie działa tylko jedna reguła, wyjęta nomen omen prosto z “Rejsu”
Ludzie słuchają, oglądają i czytają najchętniej to co już znają.
Pytanie jakie sobie zadałem brzmi: czy ludzkość utraciła gdzieś w procesie ewolucji (w którą nadal nie wierzę) kreatywność?
Sam sobie odpowiedziałem na to pytanie tworząc parę rzeczy niepowtarzalnych, na które nikt w ciągu 2000 lat znanej kultury nie wpadł.
Czyli ludzkość daru tworzenia nie  utraciła. Dlaczego więc wygląda że utraciła?
Dlaczego w malarstwie stworzył się nowy kierunek z motto ” Skopiuj, udziwnij a jakby coś nazwij prowokacją”? Dlaczego wszystkie “przeboje” brzmią (i wyglądają) tak samo? Dlaczego w radio jeżeli jakaś piosenka wyróżnia się jest z całą pewnością coverem?
Zeszły tydzień dał mi odpowiedź na te pytania.  Marsz Niepodległości. Co innego było, co innego widziało 80% społeczeństwa. Widziało cudzymi oczami. Słyszało cudzymi uszami.
Ludzie, jesteśmy traktowani jak ślepe i głuche istoty, którym trzeba tłumaczyć co się dzieje!
Doszło do tego, że większość nie wierzy temu co widzi dopóki nie zinterpretuje tego “uznany autorytet”. Gorzej dochodzi to tego, że ludzie chcą wyłącznie słyszeć i widzieć tak jak wszyscy.
Jak ma się w takich warunkach rozwijać kreatywność, skoro na sztukę, piękno stworzył się współczesny, czyli sterowany mediami rynek?
Rynek który jedyne co potrafi stworzyć nowego to modę? Modę na jedzenie margaryny, niejedzenie jajek, kolczykowanie, tatuaże. Modę na inteligencję punktowaną antyklerykalizmem.
Jakie skutki? Wszyscy jedzą tę samą zieloną pożywkę. Niezależnie czy chcą czy nie bo tak decyduje zdalnie sterowana większość.
Ja mam dość władzy motłochu. Nie zrezygnuję ze swojego prawa do piętnowania głupoty, wskazywania błędów i wyśmiewania w sposób może dla niektórych niewybredny, ale za to zrozumiały dla osoby wyśmiewanej. Bo to jest śmiech wychowawczy.
A wiecie jaka jest nasz siła? Nastąpiła wymiana pokoleń wśród kasty sterującej. Awansowali jak Kopacz, albo po prostu wymarli. Na ich miejsce wskoczyły ich dzieci. Nie łudźmy się tak właśnie postępuje arystokracja. Kloaczna, że kloaczna ale zawsze arystokracja. I te dzieci, moi drodzy, są po prostu głupie, zadufane w sobie, pyszne. Pasjonuje je sterowanie wytresowanymi przez rodziców ludźmi. Gardzą nimi, bo zgodnie z ich wiedzą są od nich lepsi, mądrzejsi i kreatywni. Naszą siłą jest to, ze to nie jest stan faktyczny tylko postrzegany. Przez cudze uszy i oczy.
Oni po prostu uwierzyli we własną bajkę, jak ci którymi sterują.
Pamiętacie reklamę Kredyt Banku z Manem i Materną? Jakiś debilek ułożył im ręce w taki sposób, że na wykresie informowałyby o spadku. Reklama dotyczyła lokat. Teraz widzę, że błąd został poprawiony. Podobne kuku ministerstwu kultury zrobiła córeczka tatusia z komiksem. Starsi kontrolerzy musieli interweniować.
Wydarzenia przedstawione po 11 listopada pokazały też jaką siłę ma technologia. Odpowiedzi na wyreżyserowane przez wiodące media ujęcia było tysiące.
Telewizja nie jest w stanie zapanować nad każdym, kto w ma kamerę w telefonie i dostęp do internetu. Gomółka popełnił błąd lekceważąc siłę telewizji. Gierek (a może raczej za Gierka) telewizja stała się naszym oknem na świat. Ci sami ludzie (albo ich potomkowie) za Tuska są zbyt głupi na to, żeby zorientować się, że człowiek nie może całego życia spędzić przy oknie, a jeżeli już spędza to w tym czasie nie zarabia wystarczająco, żeby płacić haracz swoim kontrolerom (wiecie że średnio każdy z nas płaci 30 000 podatku rocznie).
Na koniec apel, zróbcie trochę kultury. Piszcie, malujcie rozpowszechniajcie nie patrząc na zysk!
Technologia pozwala nam praktycznie bez kosztów wydawać e-booki, kręcić i publikować filmy i fotografie. Robić muzykę.
Bo niedługo w pogoni za tym, żeby zarobić na zwykły, suchy chleb, nie będziecie mieli na to czasu.
Bo niedługo pod pozorem dbania o wasze bezpieczeństwo Internet będzie cenzurowany.
Bo niedługo, żeby się wypowiedzieć trzeba będzie się stać wasalem Chińczyków. Czy ktoś napisze wtedy “czekamy na ciebie żółta zarazo, abyś pożarła resztki pozostawione przez czerwoną i czarną”?
Ja ze swoje strony składam deklaracje odwetowego wysadzenia nadajnika telewizyjnego w przypadku ocenzurowania Internetu.

Nie. Nie będzie o wczorajszej przepychance na fr, z użyciem słów niecenzuralnych. To jest folklor nie kultura, swoją drogą niektórym zasoby słownictwa powoli się wyczerpują.Będzie raczej o śmierci sztuki.A jak to bywa z dziećmi rozwijającymi się zbyt szybko, kino spala się jako pierwsze.Dziesięć lat temu mruczałem sobie pod nosem, że współczesne oskarowe filmy, w latach 70-90 nawet nie zostałyby zauważone. W swoich wpisach powtarzam, że rap a wraz z nim producenci muzyczni zabili muzykę. Podobnie jest z literaturą, miałem nadzieję że Nobla dla Coelho nie doczekam, ale jednak chcę sobie pożyć dłużej.W skrócie. W sztuce aktualnie działa tylko jedna reguła, wyjęta nomen omen prosto z “Rejsu”Ludzie słuchają, oglądają i czytają najchętniej to co już znają.Pytanie jakie sobie zadałem brzmi: czy ludzkość utraciła gdzieś w procesie ewolucji (w którą nadal nie wierzę) kreatywność?Sam sobie odpowiedziałem na to pytanie tworząc parę rzeczy niepowtarzalnych, na które nikt w ciągu 2000 lat znanej kultury nie wpadł.Czyli ludzkość daru tworzenia nie  utraciła. Dlaczego więc wygląda że utraciła?Dlaczego w malarstwie stworzył się nowy kierunek z motto ” Skopiuj, udziwnij a jakby coś nazwij prowokacją”? Dlaczego wszystkie “przeboje” brzmią (i wyglądają) tak samo? Dlaczego w radio jeżeli jakaś piosenka wyróżnia się jest z całą pewnością coverem?Zeszły tydzień dał mi odpowiedź na te pytania.  Marsz Niepodległości. Co innego było, co innego widziało 80% społeczeństwa. Widziało cudzymi oczami. Słyszało cudzymi uszami.Ludzie, jesteśmy traktowani jak ślepe i głuche istoty, którym trzeba tłumaczyć co się dzieje!Doszło do tego, że większość nie wierzy temu co widzi dopóki nie zinterpretuje tego “uznany autorytet”. Gorzej dochodzi to tego, że ludzie chcą wyłącznie słyszeć i widzieć tak jak wszyscy.Jak ma się w takich warunkach rozwijać kreatywność, skoro na sztukę, piękno stworzył się współczesny, czyli sterowany mediami rynek?Rynek który jedyne co potrafi stworzyć nowego to modę? Modę na jedzenie margaryny, niejedzenie jajek, kolczykowanie, tatuaże. Modę na inteligencję punktowaną antyklerykalizmem.Jakie skutki? Wszyscy jedzą tę samą zieloną pożywkę. Niezależnie czy chcą czy nie bo tak decyduje zdalnie sterowana większość.Ja mam dość władzy motłochu. Nie zrezygnuję ze swojego prawa do piętnowania głupoty, wskazywania błędów i wyśmiewania w sposób może dla niektórych niewybredny, ale za to zrozumiały dla osoby wyśmiewanej. Bo to jest śmiech wychowawczy.A wiecie jaka jest nasz siła? Nastąpiła wymiana pokoleń wśród kasty sterującej. Awansowali jak Kopacz, albo po prostu wymarli. Na ich miejsce wskoczyły ich dzieci. Nie łudźmy się tak właśnie postępuje arystokracja. Kloaczna, że kloaczna ale zawsze arystokracja. I te dzieci, moi drodzy, są po prostu głupie, zadufane w sobie, pyszne. Pasjonuje je sterowanie wytresowanymi przez rodziców ludźmi. Gardzą nimi, bo zgodnie z ich wiedzą są od nich lepsi, mądrzejsi i kreatywni. Naszą siłą jest to, ze to nie jest stan faktyczny tylko postrzegany. Przez cudze uszy i oczy.Oni po prostu uwierzyli we własną bajkę, jak ci którymi sterują.Pamiętacie reklamę Kredyt Banku z Manem i Materną? Jakiś debilek ułożył im ręce w taki sposób, że na wykresie informowałyby o spadku. Reklama dotyczyła lokat. Teraz widzę, że błąd został poprawiony. Podobne kuku ministerstwu kultury zrobiła córeczka tatusia z komiksem. Starsi kontrolerzy musieli interweniować.Wydarzenia przedstawione po 11 listopada pokazały też jaką siłę ma technologia. Odpowiedzi na wyreżyserowane przez wiodące media ujęcia było tysiące.Telewizja nie jest w stanie zapanować nad każdym, kto w ma kamerę w telefonie i dostęp do internetu. Gomółka popełnił błąd lekceważąc siłę telewizji. Gierek (a może raczej za Gierka) telewizja stała się naszym oknem na świat. Ci sami ludzie (albo ich potomkowie) za Tuska są zbyt głupi na to, żeby zorientować się, że człowiek nie może całego życia spędzić przy oknie, a jeżeli już spędza to w tym czasie nie zarabia wystarczająco, żeby płacić haracz swoim kontrolerom (wiecie że średnio każdy z nas płaci 30 000 podatku rocznie).Na koniec apel, zróbcie trochę kultury. Piszcie, malujcie rozpowszechniajcie nie patrząc na zysk!Technologia pozwala nam praktycznie bez kosztów wydawać e-booki, kręcić i publikować filmy i fotografie. Robić muzykę.Bo niedługo w pogoni za tym, żeby zarobić na zwykły, suchy chleb, nie będziecie mieli na to czasu.Bo niedługo pod pozorem dbania o wasze bezpieczeństwo Internet będzie cenzurowany.Bo niedługo, żeby się wypowiedzieć trzeba będzie się stać wasalem Chińczyków. Czy ktoś napisze wtedy “czekamy na ciebie żółta zarazo, abyś pożarła resztki pozostawione przez czerwoną i czarną”?Ja ze swoje strony składam deklaracje odwetowego wysadzenia nadajnika telewizyjnego w przypadku ocenzurowania Internetu.

Komentarze są wyłączone

nowy wspaniały patriotyzm

Listopad 22, 2011
Proszę państwa. W demokratycznych wyborach, które odbyły się w październiku 2011 roku, głosami osób którym się chciało przyjść, przy cichym przyzwoleniu tym którym się nie chciało, zapadły następujące decyzje dotyczące patriotyzmu.
Otóż patriotyzmu uczymy się od najmłodszych lat. Nauki patriotyzmu nie możemy pozostawić rodzicom, oni mają inne zadanie. To szkoła od piątego roku życia powinna nauczyć patriotyzmu bo nikt lepiej niż rząd nie wie co jest młodemu patriocie potrzebne.
A młodemu patriocie potrzebny jest hartujący stres, który odbiera go zapracowanym rodzicom, i umieszcza w grupie gdzieś pomiędzy chłopczykiem, który ssie palec i nosi na wszelki wypadek pampersa, a dziewczynką czytającą płynnie bajki. Oczywiście nauczyciel, który nie ogarnie tego całego bajzlu nie może być dobrze opłacany, bo i za co? On jest od wyrównywania poziomów. Nasze państwo już niedługo doprowadzi do tego, że pozostaną tylko tacy nauczyciele, którzy będą potrafili wyrównać poziom tak, aby w drugiej klasie każdy ssał palec i nosił pampersa.
System edukacji niestety musi patriotę nauczyć przynajmniej zaciągać kredyty i wypełniać deklarację podatkową, więc do szóstej klasy nauczyciele w znoju i pocie doprowadzają do zaliczenia egzaminu, który tak naprawdę nie decyduje o przyjęciu dziecka do gimnazjum, gdyż w celu wyrównywania szans  zniesiono wredną segregację. Uczeń może trafić albo do gimnazjum sztucznie utworzonego z podziału podstawówki, gdzie będzie kontynuował naukę wraz ze swoimi koleżankami i kolegami (o ile dyrekcja zrezygnuje z genialnego pomysłu przemieszania wszystkich w celu wyrównania szans w dół), albo trafi do nowej szkoły gdzie nad wystraszonym, nieznającym się tłumem dojrzewających nastolatków będzie łatwiej zapanować. Pierwsza klasa poświęcona będzie oczywiście na wyrównywanie szans, więc nic nowego nie nauczą się zdolni a głupki nadal pozostaną głupkami, tylko w zależności od płci zaczną się malować albo dopalać używkami. Państwo w majestacie dotacji dla grup lewackich walczy o to, aby chłopcy musieli się malować, a dziewczynki dopalać. Tak czy tak jest to wstęp do utrwalenia w młodym patriocie najważniejszej cechy patriotycznej czyli konsumpcjonizmu.
Druga i trzecia klasa jest próbą zapędzenia do nauki stada rozbrykanych nastolatków, którzy juz poznali siłę pieniądza i nie mają zamiaru się uczyć. Egzamin trzeba zdać. Ten egzamin jest po oderwaniu od rodziców, egzaminie po podstawówce i zmianie szkoły, czwartym stresem, który funduje nam państwo przed dorosłością.
Tutaj muszę zrobić przerwę, aby wyjaśnić tym co zauważyli pewną sprzeczność. No bo jak to? Z jednej strony ganię stres a z drugiej tak zwane bezstresowe wychowanie. Klucz jest w wyrażeniu “tak zwane” gdyż, ponieważ bezstresowe wychowanie to nic innego jak pozwalanie dziecku na wszystko zgodnie z idiotycznym twierdzeniem, mówiącym  że każdy powinien dostać to czego pragnie.
Jak to się ma do wychowania? Gdyby rodzice stosowali to w praktyce od najmłodszych lat, dzieci nie dożywałyby do piątego roku życia z powodu przegryzienia przewodu elektrycznego, wypicia kwasu z akumulatora, wykrwawienia z ran zadanych sobie zabawką tatusia czyli brzytwą.
Tak tak, jesteśmy państwu jako rodzice potrzebni jedynie do nauczenia dziecka niewielkiej samokontroli. Niewielkiej.
Wracamy do meritum. Liceum. Szkoła w której człowiek, o przepraszam patriota, dojrzewa do egzaminy maturalnego, który teoretycznie powinien potwierdzać jego dorosłość.
Tak naprawdę liceum było zawsze szkołą gdzie pierwsza klasa służyła docieraniu się i wyrównywaniu. Teraz nic się nie zmieniło poza tym, że ta pierwsza klasa jest jednocześnie ostatnią, po kolejne dwie, a właściwie półtora, przygotowują do zaliczenia testu maturalnego.
Kogoś tu chyba popieprzyło zdrowo. Zamiast stwarzać warunki do osiągnięcia dojrzałości system funduje nam kurs do zdania matury.
A wy się potem dziwicie, że ludzie wkraczają w dorosłość zupełnie nieprzygotowani.
To nie koniec edukacji. Pozostają jeszcze uczelnie wyższe, większości których poziom jest tak niski, że uzyskanie tytułu licencjata lub magistra wiąże się jedynie z wydaniem odpowiedniej ilości pieniędzy bądź spędzeniem na uczelni odpowiedniej ilości czasu.
Niech się zdolni nie oburzają, bo to nie o nich. Oni przeszli przez uczelnie z niewielkim stresem dwa razy do roku i być może uzyskali jakąś wiedzę, a przynajmniej umożliwiono im jej uzyskanie.
Kto nie chciał to nie musiał bo i tak kończąc uczelnie po iluś tam latach uzyskiwał tytuł, dyplom i mógł spokojnie zatrudnić szeregi bezrobotnych. Bycie bezrobotnym jest niepatriotyczne, więc za długo na nim państwo być nie pozwala, za to wyciąga pomocną dłoń z kredytem na start.
I tutaj można już wykazać się swoim patriotyzmem rozpoczynając pracę.
Było ciekawie? Teraz zrobi się nudno, bo patriotę nie czeka więcej niż 40 lat pracy po 8-12 godzin dziennie za pensję z której w składkach podatkach i podatkach bezpośrednich  70% oddaje państwu w zamian za obietnicę długiego i spokojnego życia na emeryturze. W międzyczasie oczywiście dzierżawi od banku za pozwoleniem państwa jakieś mieszkanie, ma prawo do paru tygodni urlopu w roku.
Zaraz zaraz, ktoś pomyśli,szkoła plus studia to około 24 lat + 40 to jest 64 a nie 67. Nie ma emeryturki. Ano nie ma, Nikt nie obiecuje że jej dożyjesz tak jak 50% pracowników, a składki, którymi tak pieczołowicie opiekowały się  tysiące urzędników zasilą skarb państwa
Niezłe życie co? Bateryjko?
484